- Kolejka jest! - Przecież ślepy nie jestem! - Ale głuchy chyba?!... Mówię, że jest kolejka a pan wchodzi... bez... Mówię do pana!
- Panie, co mnie pan opukuje, lekarz pan jest!? - Pan tu nie stał! - Panie, wsiądzie pan w 125, dojedzie pan na Plac Zamkowy, tam jest kolumna Zygmunta Trzeciego, pójdzie pan i powie mu "pan tu nie stał". - A masz ty 125 ty! - O ty łobuzie! - Ziemie do kwiatów wozić a a nie porządnych ludzi zaczepiać!
(Opis: awantura w kolejce w sklepie samoobsługowym)
Awantura w kolejce w sklepie samoobsługowym (Stanisław Masłowski oraz Wojciech Zagórski)
Awantura w kolejce w sklepie samoobsługowym (Stanisław Masłowski oraz Wojciech Zagórski)
- Przepraszam najmocniej, pani jest tu kierowniczką? Kurczaka podaje sprzątaczka brudną ścierką! - Ja tu jestem kierownikiem!
- Przede wszystkim pan mi po chamsku wyrwał tego kurczaka! - Jako corpus delicti. - Ścierkę, ścierkę mi wyrwał, moje narzędzie pracy! - Panie kierowniku, ukraść chciał mi tego kurczaka! - No pewnie, bo po co by wyrywał?! To złodziej!!! - I pijak! Bo każdy pijak to złodziej!!! - No niech pan sam osądzi, czy to jest w porządku?! - Uspokój się Kaziu. - Brudna ścierka proszę pana.
- Od tego jest ścierka, żeby była brudna, proszę pana. - Podstawowe zasady higieny... - Proszę pana, podstawowe zasady higieny są takie, że jak się wchodzi, to się puka. A pan wchodzi bez pukania, z brudną ścierką. - Nie będę tu więcej kupował!
- Kaziu poczekaj chwilę... Panie kierowniku, panie kierowniku, on się na wszystkie sklepy obraża, mieszkamy na Służewcu, to aż do Żoliborza mamy wszystkie sklepy poobrażane. Pański sklep jest ostatni. To teraz już chyba na Bielany będziemy... - Do Bydgoszczy będę jeździł a tu nie będę kupował! Proszę niech mnie pan umieści na tej swojej gablocie! - Przepraszam bardzo ale to my decydujemy kto będzie wisiał na tej naszej gablocie. - Tak ?!? - Tak! - A teraz!? - Panie Sławku, panie Sławku!
(Opis: awantura u kierownika delikatesów)
Z kurczakiem i szmatą u kierownika SAMu (Wanda Stanisławska-Lothe oraz Jerzy Duszyński)
Ścierkę mi wyrwał, moje narzędzie pracy!
- Panie kierowniku ja już czekam cały miesiąc!! - Pan siada, sekundę... Miesiąc mówi pan?!
- Noo!! - No i już nieprawda, bo nie miesiąc, a 37 dni kalendarzowych. - Więc już więcej!
- Więc już się pan mija z prawdą, prawda..? Noo. 37 dni.. no skoro pan tyle czeka to może pan poczekać jeszcze jeden dzień.
- Ja mam czekać jeszcze jeden dzień, a ten pan dopiero...!
- Nie chwileczkę, niech pan siada. Pan jest moim gościem, na razie ja mówię. Samochód tego pana przywieziono dzisiaj rano, 8 godzin temu. Czyli, że dla niego jeden dzień czekania dłużej to jest 300% więcej czasu. - Ale.. - Jest czy nie jest? - No jest.
- No, jest. A dla pana, skoro pan czekasz 37 dni to jeden dzień więcej to będzie.. yyy.. No kochany, no jakby nie liczyć no, no jakby nie liczyć... To dla pana jeden dzień jest niecałe 3, dokładnie 2 koma 702. No to na stratę 2 koma 7 no, to jeszcze możemy sobie pozwolić, ale, żeby stracić 300% czasu.. ho ho kochany, co to to nie - my na czas musimy patrzeć po gospodarsku!
(Opis: rozmowa kierownika warsztatu samochodowego z oburzonym klientem)
Kazimierz Kaczor jako kierownik warsztatu samochodowego
Kazimierz Kaczor jako kierownik warsztatu samochodowego
- Ja to proszę pana, mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano za piętnaście trzecia. Latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę się wieczorem. Śniadanie jadam na kolację. Tylko wstaję i wychodzę. - No ubierasz się pan. - W płaszcz jak pada. Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu? - Fakt! - Do PKS mam pięć kilometry. O czwartej za piętnaście jest PKS. - I zdążasz pan?
- Nie, ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i nie zatrzymuje się. Przystanek idę do mleczarni. To jest godzinka. Potem szybko wiozą mnie do Szymanowa. Mleko, widzi pan, ma najszybszy transport, inaczej się zsiada. W Szymanowie zsiadam, znoszę bańki i łapię EKD. Na Ochocie w elektryczny do Stadionu a potem to już mam z górki, bo tak... w 119, przesiadka w 13, przesiadka w 345 i jestem w domu, to znaczy w robocie. I jest za piętnaście siódma! To jeszcze mam kwadrans. To sobie obiad jem w bufecie, to po fajrancie już nie muszę zostawać, żeby jeść tylko prosto do domu. I góra 22.50 jestem z powrotem. Golę się. Jem śniadanie i idę spać.
(Opis: rozmowa dwóch robotników w holu dworca kolejowego)
Józef Nalberczak oraz Marian Łącz jako chłoporobotnicy na dworcu kolejowym
Józef Nalberczak oraz Marian Łącz jako chłoporobotnicy na dworcu kolejowym
- Taak wtedy też tak samo pamiętam: Telefon dzwonił, dzwonił, dzwonił tak, jakby chciał, żeby go ktoś odebrał no! A ta pajęczyna to tak samo wisiała, jak wtedy jak ten poprzedni dyrektor miał zlecieć. No ten Naręba.
- Taak?? - No tak, zupełnie prawie tak jak dzisiaj. - Co pani powie?! - No mówię pani.. A to wiadro z wodą, to moja pani, o tak się wtedy wylało. - Daj pani spokój...
(Opis: rozmowa dwóch sprzątaczek)
Rozmowa sprzątaczek w na schodach w PolPim
Rozmowa sprzątaczek w na schodach w PolPim
- Jak to się ożenisz że mną? - No oczywiście, że z Tobą. Dziecko jest dziecko! - aaa
- Słuchaj, to jest przyszły obywatel. - Acha acha, na ale przecież byliśmy u tego lekarza?
- No bo chciałem mieć pewność, że się nie mylisz, że rzeczywiście. No i rzeczywiście! Dziecko musi mieć matkę.
- No przecież matkę... - Matkę i ojca. A ojciec jest tak samo ważny jak matka a jak matka gdzieś wyjedzie to nawet ważniejszy. Dlatego uważam, że powinienem się z Tobą ożenić. - A..ale przecież Ty jesteś żonaty. - Żonaty, żonaty. Żona Cię bardzo polubi.
(Opis: Rozmowa o ślubie Tadeusza Krzakoskiego z Danusią)
Rozmowa o ślubie Tadeusza Krzakoskiego z Danusią (Ewa Ziętek)
Rozmowa o ślubie Tadeusza Krzakoskiego z Danusią (Ewa Ziętek i Krzysztof Kowalewski)
- Pytanie dla zespołu z Zabrza: o jaki procent łóżek szpitalnych powiększyła się ilość miejsc w ostatnim okresie? - 7218 godzin.
- Heheeehe... No tak, ale to jest odpowiedź na trzecie pytanie, którego ja jeszcze nie czytałem, a które brzmi: ile godzin w czynie społecznym przepracowała służba zdrowia? Ale mam nadzieję, że jury uzna tę odpowiedź awansem. Prawda? - Tak, jury uznaje odpowiedź.
(Opis: w czasie teleturnieju medycznego)
Służba zdrowia marginesowi społecznemu mówi nie (transparent podczas turnieju medycznego)
Teleturniej chirurgów - Tadeusz Somogi jako konferansjer prowadzący teleturniej i zadający pytanie dla zespołu z Zabrza
- Bardzo przepraszam, jak się Pani nazywa? - Lewandowska.
- Acha, Pani ma mięso nie, pani Lewandowska? A ja mam cienką blachę - może byśmy sobie zrobili parę sztuk konserw na zimę, co?
(Opis: rozmowa hydraulika ze sklepową z mięsnego w poczekalni u ginekologa)
Sklepowa z mięsnego w poczekalni u ginekologa (Izabella Olejnik)
Rozmowa hydraulika (Eugeniusz Priwieziencew) ze sklepową (Izabella Olejnik)
- No co jest?! - Pod Żyrardów - deski trzeba przewieźć. - O siódmej mogę. - O siódmej to będzie popiół a nie deski, już trzeba. - Co już, co już, pali się? - Jeszcze nie, ale o siódmej prawdopodobnie tak. - Rozumiem, ale co ja mogę, pełny jestem. - Eeeee, zrzuć pan tu na dwie godzinki.
(opis: rozmowa badylarza z kierowcą ciężarówki Transbud)
Wojciech Siemion i Jerzy Cnota jako badylarz i kierowca ciężarówki
Wojciech Siemion i Jerzy Cnota jako badylarz i kierowca ciężarówki
- Każdy w życiu ma jakieś marzenie, czegoś pragnie, o czymś myśli, coś co lubi, co chciałby jeszcze raz zobaczyć, usłyszeć... Pani Walentyna Wnuk jest salową od wielu wielu lat. Co Pani chciałaby najbardziej usłyszeć? - Piosenkę Pana Kor... Koracza "o Zdrowiu" bym chciała najbardziej usłyszeć. - Tak się szczęśliwie składa, że mamy Pana Koracza na sali!
(Opis: rozmowa konferansjera z Walentyną Wnuk w czasie teleturnieju)
Pani Walentyna Wnuk – salowa od wielu wielu lat mówi o swoim życiowym marzeniu
- Proszę pana tu nie wolno palić - Wiem, ale ja się nie zaciągam
(Opis: rozmowa kobiety i mężczyzny stojących w kolejce na poczcie)